Pochodzi ze Lwowa, w Krakowie uczył się i studiował, w galicyjskich miastach i miasteczkach umieścił akcję wielu swoich filmów. Janusz Majewski kocha Galicję, nic zatem dziwnego, że jedno z miast ukochanej krainy rewanżuje mu się za uczuciową wierność. Tarnowska Nagroda Filmowa za całokształt twórczości trafia w tym roku do autora Zaklętych rewirów, C.K. Dezerterów, Lekcji martwego języka, Małej matury 1947.
Janusz Majewski, zanim trafił do łódzkiej Szkoły Filmowej, studiował na Politechnice Krakowskiej. Nawiasem mówiąc, tematem jego pracy dyplomowej na architekturze był… projekt wytwórni filmów fabularnych. Pracę w kinematografii rozpoczynał jako scenograf przy filmach Antoniego Bohdziewicza: Szkice węglem (1956), Kalosze szczęścia (1958) i Rzeczywistość (1960). Zanim zadebiutował pełnometrażowym filmem fabularnym jako reżyser, zrealizował wiele interesujących dokumentów oraz fabuł telewizyjnych, m.in.: Róża (1962; Brązowy Smok Wawelski w Krakowie), impresja o zdewastowanych cmentarzach żydowskich, Album Fleischera (1962; Srebrny Smok Wawelski w Krakowie, nagrody w San Francisco i Mannheim), przejmujący kolaż zdjęć oficera Wehrmachtu, Opus jazz (1963; nagroda w Cannes), zapis próby zespołu Andrzeja Kurylewicza, Pojedynek (1964; nagrody w Buffalo, Vancouver, Cork, Montrealu, Edynburgu), lekkoatletyczne zmagania najlepszych miotaczy kulą, Awatar, czyli zmiana dusz (1964; nagrody w Monte Carlo i Trieście), ekranizacja opowiadania Theophile Gautier. Pierwszy pełnometrażowy film fabularny dla kina zrealizował – na podstawie własnego scenariusza – w 1966 roku. Sublokator (nagrody w Mannheim, Cork, Chicago, Panamie) to utrzymana w poetyce groteski komedia obyczajowa poświęcona perypetiom młodego mężczyzny, który staje się ofiarą zbyt zaborczych swą życzliwością kobiet.
Majewski uprawia kino gatunków, jego wyrafinowaną i szlachetną odmianę. Jego filmy cechuje perfekcja i elegancja realizacji, dbałość scenograficzna w najdrobniejszym detalu, trafna obsada i dobre aktorstwo. I takie są właśnie kolejne realizacje telewizyjne – Wenus z Ille (1967), adaptacja opowiadania klasyka XIX-wiecznej noweli realistycznej Prospera Mérimé, Ja gorę! (1967; Brązowy Lajkonik w Krakowie), ekranizacja noweli Henryka Rzewuskiego, Czarna suknia (1967; nagrody w Pradze), zainspirowana przejmującym opowiadaniem Stanisława Wygodzkiego, Urząd (1969), udane przeniesienie na ekran głośnej książki Tadeusza Brezy, a także filmy kinowe – rasowy kryminał Zbrodniarz, który ukradł zbrodnię (1969), według prozy Krzysztofa Kąkolewskiego, Lokis (1970; nagrody w Sitges i Łagowie), jeden z pierwszych horrorów na naszych ekranach według Prospera Mérimée, czy Zazdrość i medycyna (1973), według melodramatycznej powieści Michała Choromańskiego.
W 1975 roku Majewski zrealizował Zaklęte rewiry (nagrody w Gdyni i Panamie, Syrenka Warszawska), błyskotliwą ekranizację powieści Henryka Worcella, rozgrywającej się w latach trzydziestych i przedstawiającej „od kuchni” życie wielkiej restauracji oraz jej pracowników. Dwa lata później nakręcił Sprawę Gorgonowej, w której zrekonstruował przebieg głośnego przed wojną morderstwa. W Lekcji martwego języka (1979), opartej na motywach znanej powieści Andrzeja Kuśniewicza, stworzył sugestywny obraz rozpadu monarchii austro-węgierskiej, ukazany poprzez losy młodego porucznika ułanów, poszukującego sensu życia i śmierci, a w serialu Królowa Bona (1980) i filmie Epitafium dla Barbary Radziwiłłówny (1982) – rozległy fresk historyczny, umiejscowiony w pierwszej połowie XVI wieku. Wielkim przebojem stali się komediowi C.K. Dezerterzy (1985; nagroda w Gdyni, Złota Kaczka), inspirowani powieścią Kazimierza Sejdy, rozgrywająca się w 1918 roku brawurowa historia małego garnizonu stacjonującego gdzieś na węgierskiej prowincji, którego nowy dowódca postanawia stworzyć z dość niesubordynowanych żołnierzy kompanię doborową. W 1998 roku Majewski zrealizował sequel tego filmu – Złoto dezerterów.
W 2005 roku nakręcił Po sezonie, subtelną opowieść o starszym mężczyźnie i młodej kobiecie, którzy spotykają się w pustawym mazurskim pensjonacie, gdzie dawno już zamarł ruch turystyczny, a pięć lat później autobiograficzną Małą maturę 1947 (nagroda specjalna w Gdyni), w której wraca do swych lat młodzieńczych. Ostatni film Majewskiego Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy (2015); Srebrne Lwy w Gdyni) to – moim zdaniem – utwór także mocno autobiograficzny, ale szczególnego rodzaju, można rzec, „autobiografia wewnętrzna”. W tej brawurowej – rozgrywającej się u schyłku lat pięćdziesiątych – opowieści o pewnym emigrancie wojennym, który przybywa do Ciechocinka i wraz z miejscowymi „excentrykami” zakłada jazzowy big-band, jest scena, w której bohater wyznaje: „Moją ojczyzną jest muzyka”. Janusz Majewski opowiedział mi tuż przed premierą tego filmu taką historię: „Kiedyś znalazłem się w jakiejś bocznej, ciemnej uliczce na Manhattanie. Nagle usłyszałem muzykę, dobry jazz. Wchodzę po schodkach do dość zatłoczonej piwnicy, siadam przy barze, zamawiam piwo, a na małej scence pięciu czarnych dziadków – każdy po osiemdziesiątce – gra, ale jak – jak aniołowie… I wtedy poczułem, że wróciłem do domu, że to jest właśnie mój dom, ta muzyka, którą żyłem całe lata, że dotarłem do źródeł. Doznałem takiego wzruszenia, łzy niemal stanęły mi w oczach. Zrozumiałem, że to jest moja ojczyzna”.
Jerzy Armata
Fot. Archiwum Tarnowskiej Nagrody Filmowej